środa, 25 kwietnia 2018

'The Guernsey Literary & Potato Peel Pie Society'

Myślałam, że to będzie jeden z tych uroczych, podnoszących na duchu filmów. Choć wiedziałam, że to opowieść z odniesieniami do wojny, nie miałam pojęcia, że na tle malowniczych widoków i nastrojowych ujęć powojennego Londynu rozegra się tak dramatyczna, skomplikowana historia. The Guernsey Literary & Potato Peel Pie Society zaliczyłabym do filmów z kategorii katharsis.  Zaczarował mnie swoją atmosferą, tamtymi czasami i mistrzowskimi ujęciami oraz doskonałą grą aktorską, ale z kina wychodziłam z głową pełną rozmyślań i pytań wagi najcięższej. Niemniej jednak polecam!

ENGLISH I thought it would be one of those charming, heart-warming movies. Although I knew there are some wartime connections in the film, I had no idea that it would be such a dramatic and complicated story, with scenic views and atmospheric post-war London in the background. I would say that The Guernsey Literary & Potato Peel Pie Society is one of those catharsis movies as I call them. It's charming and atmospheric, so fascinating being set in post-war 1940s, and the cast is amazing; nevertheless I left the cinema with heavyweight questions and musings on my mind. I recommend it though!

Źródło zdjęcia: Internet

środa, 18 kwietnia 2018

przy stole

Tydzień temu czekaliśmy na gości. Lubię te przygotowania, krzątanie się po kuchni, szykowanie posiłku, nakrywanie stołu; kulinarną kreatywność, estetyczne dopieszczanie, dbałość o szczegóły. I same spotkania przy stole. Czas spędzony razem. Dobro luksusowe XXI wieku.
Zwyczajna, nie-zwyczajna rodzinna kolacja. W środku tygodnia, bo w sobotę miałam już poranny odlot. Wspaniały dwutygodniowy pobyt w Polsce dobiegł końca zbyt szybko.
Tak bardzo wdzięczna...


ENGLISH One week ago we were waiting for guests. I like it - going about the kitchen business, getting the meals ready, setting the table and decorating it. And I like gatherings like this; time spent together. Luxury of the 21st century.
(Extra)ordinary dinner with family. In the middle of the week because on Saturday I had a morning flight back to London. Two weeks in Poland had gone by too quickly. So grateful...


sobota, 7 kwietnia 2018

Dein Licht scheint in der Nacht

"Przez dobrą moc Twą, Panie, otoczony, 
przeżywać mogę każdy dzień i rok. 
Wiernością Twoją jestem pocieszony, 
wiem, że mnie wiedzie Twej miłości wzrok.

Refren: 
Gdy dobra moc Twa stale mnie ochrania, 
nie lękam się, co mi przyniesie dzień, 
Ty jesteś ze mną stale od zarania, 
Ty chronisz mnie, gdy idzie nocy cień.

Lecz moje serce dręczą stare grzechy 
i gniecie brzemię, ciężkich cierpień znój. 
Dlatego szukam, Panie, Twej pociechy, 
ach, nie omijaj mnie, o Zbawco mój.

Choć, Panie, dajesz kielich mi goryczy 
i chcesz, bym kornie wypił go do dna, 
to jednak dusza ma na Ciebie liczy, 
że Twoja miłość nam ratunek da.

Niech dzisiaj ciepło Twoje światło płonie, 
przed którym pierzchnąć musi życia noc. 
Daj nam wytchnienie w dzieci Twoich gronie, 
byśmy wysławiać mogli Twoją moc.

A gdy nastanie cisza upragniona, 
daj mi usłyszeć dzieci twoich śpiew 
i niech też dusza moja utęskniona 
dostąpi wejścia do ojczystych stref."


Tekst: ks. Dietrich Bonhoeffer 1944 

Tłumaczenie: ks. Tomasz Bruell 1980

Źródło: Śpiewnik Ewangelicki, Bielsko Biała 2002, Nr 100 

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

possessions

People never know how many possessions they've got until they need to pack 'em.

Rok i trzy miesiące temu przyjechałam do Londynu z dwiema walizkami. Jedną dużą, drugą małą.
Po piętnastu miesiącach, podczas przeprowadzki, walizek, pudeł i toreb było więcej. Sporo więcej.



Wtedy w grudniu, oprócz szczoteczki do zębów, koszuli nocnej, laptopa i mojej Biblii, zapakowałam do walizki również trzy książki i tomik poezji - Słonimski oraz C.S.Lewis i dwa razy Kapuściński, których dostałam w prezencie bożonarodzeniowym i stwierdziłam, że miło mi będzie wyjeżdżać w ich towarzystwie. Teraz wyprowadzając się musiałam tych kilkadziesiąt książek, które tak zdumiewająco się rozmnożyły - przez pączkowanie chyba i absolutnie bez mojej wiedzy! -  zapakować do kilku toreb i dwóch plecaków. Podczas pakowania chodziło za mną zdanie zasłyszane kilka lat temu w pewnym reportażu: Człowiek jest zniewolony przez to, co posiada. 



I jeszcze słowa Drovera powracające jak australijski bumerang, odbijające się echem w labiryncie umysłu: Most people like to own things. You know.. land, luggage, other people. Makes them feel secure. But all that can be taken away.  And in the end, the only thing you really own is your story. Just trying to live a good one.

I oczywiście jeszcze Barańczak. A także plain living, high thinking...


Just trying to live a good one...

*Wszystkie zdjęcia w niniejszym poście pochodzą z filmy "Australia", źródło: Internet.

niedziela, 25 marca 2018

Here I raise my Ebenezer

Wybacz, że czasem wątpię.
Najczęściej wtedy, gdy nie mogę zobaczyć.
Gdy nie widzę nic. 
Gdy nie pozostaje już nic
poza stawianiem kolejnych kroków w wierze.
Moje zaufanie wciąż takie chwiejne.
Wciąż zdarza mi się wątpić.
Przepraszam...

A przecież Ty jesteś tak dobry.
Tak nieskończenie, niesamowicie dobry.
Twoje zamysły i Twoje drogi nie są takie, jak moje
- są nieskończenie lepsze i wyższe.

Nie wiem, ile jeszcze razy będę musiała 
przerabiać tę lekcję, by w końcu
dobrze ją opanować.

Przepraszam więc, że czasem wątpię.
I z głębi przepełnionego wdzięcznością serca
tak bardzo dziękuję. 
Jesteś tak dobry.


(...) 
Here I raise my Ebenezer
Here by Thy great help I've come
And I hope by Thy good pleasure
Safely to arrive at home
(...)
Oh, to grace how great a debtor
Daily I'm constraint to be
Let Thy goodness like a fetter
Bind my wandering heart to Thee

Prone to wander, Lord I feel it
Prone to leave the God I love
Here's my heart, oh take and seal it
Seal it for Thy courts above

Here's my heart
Oh, take and seal it
Seal it for Thy courts above


"We will praise Him for all that is past, and trust Him for all that's to come."

piątek, 23 marca 2018

The Roots of Jazz

Dokładnie miesiąć temu miałam przyjemność być na wspaniałym koncercie. 
Wspaniały nastrój, fantastyczna muzyka i świetne przesłanie o początkach jazzu zakorzenionych w wierze chrześcijańskiej. A trębacz i saksofonista wyglądali dokładnie tak, jak wedle moich wyobrażeń powinni wyglądać muzycy jazzowi. ;)




środa, 21 marca 2018

środa

Wplecione w zwyczajne godziny i obowiązki środy, która nie różniła się tak bardzo od innych śród, rozmyślania o życiu. Ciężkiego kalibru. Tęsknoty, marzenia, lęki i ambicje jak przypływy i odpływy. Chociaż był też i spokój w tych rozmyślaniach.


Na zdjęciach światło w porcelanowych filiżankach. Ulotna para, chwila, mgnienie, życie...
Patrzę na te fotografie i wracam wspomnieniami do tamtych polskich dni. I chociaż nie minęły nawet dwa miesiące od mojego ostatniego pobytu, tak bardzo cieszę się, że wkrótce znów tam będę. Jeszcze tylko jedenaście dni. I jeden Rubikon do przekroczenia.


 A teraz oto, co mówi Pan, Stwórca twój, Jakubie, Ten, który utworzył i ciebie, Izraelu: Nie lękaj się niczego, bo Ja cię wykupiłem, przywołałem cię po imieniu i należysz do Mnie. Będę z tobą, gdy zaczniesz wielkie wody przemierzać, nie pochłoną cię rzeki, gdy będziesz je przekraczał. Nie sparzysz się, gdy będziesz przechodził przez ogień, nie będą się ciebie imać płomienie. Bo Ja jestem Panem twoim i Bogiem Świętym Izraela, Wybawcą twoim. (...) Znaczysz bowiem wiele w moich własnych oczach, jesteś mi drogi i kocham cię bardzo. (...) Nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą...
Izajasz 43:1-5